Zakładki:
Czytam
Dla Reiwsz
Gotowanie
Ksiazki
Podroze
Polska - Niemcy
Robotki
Tego slucham
Tu jesteśmy
Welny
|
wtorek, 15 maja 2012
zimna Zoska :)
Oj, sprawdzila sie w tym roku :) Mamy ladne slonce, niebo niemal bezchmurne, ale wszystko podszyte wyraznym chlodem i pod wieczor ma przyjsc deszcz (co niestety wyraznie czuje :/).
Zosinkowych imienin nie bedziemy raczej swietowac - a Niemcy przewaznie nie wiedza, ze takie cos istnieje, moze praktykujacy katolicy pamietaja, ze wypada dzien swietego patrona. W Polsce byloby milo, bo imieniny Filipa i Zosi akurat przypadaja w maju, a urodziny obojga wypadly jesienia i zima (kiedys syn sasiadki narzekal, ze jest urodzony w styczniu i to nie pora na fajne imprezy :D).
W kazdym razie wszystkim znajomym Zosiom (tu wersja Sophie jest bardziej popularna niz Sophia) - wszystkiego najlepszego na imieniny! A w ogole to w starszym pokoleniu znam zaledwie jedna Zosie - sasiadke moich rodzicow. Cala reszta to od dziesieciu lat w dol :)
poniedziałek, 14 maja 2012
cholera
Okazalo sie, ze zapalenie pluc mojego przyrodniego tescia nie bylo bez przyczyny - lekarze wykryli nowotwor. Jest to cos podobnego, co ma Zoska, szwagier podal nam jakas skomplikowana nazwe, ktorej nie zapamietalismy. W kazdym razie poziom leukocytow jest bardzo niski, ale leczenia jeszcze nie mozna podjac, bo organizm nie wrocil do siebie po zapaleniu pluc. O wszystkim dowiedzielismy sie od szwagra i w pierwszej chwili zrozumielismy, ze chemii w ogole nie zastosuja, bo juz nie ma sensu...
Po rozmowie z tesciowa wszystko sie troche wyjasnilo, choc wciaz nie wiemy, jak moglibysmy pomoc. Najbardziej pewnie odciazylaby ich pomoc przy Annie, ale ona przezyla juz bardzo dlugi pobyt taty w szpitalu, bo oczywiscie nie moze zrozumiec, co sie dzieje. Dluzszy wyjazd z domu nie wchodzi w gre, nawet zabranie jej na weekend moze sie nie udac :( Anna akceptuje tylko wybrane osoby, nas akurat lubi, szczegolnie Filipa.
Nie wiemy wiec, co najblizszy czas przyniesie, jedziemy w piatek do szwagra i spotkamy sie z tesciami, omowimy wszystko na miejscu, moze wezmiemy wszystkie dzieci do zoo na sobote. W ostatecznosci odwolamy nasz urlop i pomyslimy, jak sobie ze wszystkim poradzic...
czwartek, 10 maja 2012
dzieciowo
Zosia ogladala ostatnio ksiazeczke o tym, jak dzieci przychodza na swiat. Patrzy na obrazek niemowlaka w wanience i wola: " mama, ja chce takie baby!" - Masz taka duza lale... - Nie, musimy miec prawdziwe!
Wczoraj Filip klepie mnie po brzuchu: - Mama, masz tam w srodku dzidziusia?
Maz tez tam cos czasem baknie, jeszcze ciazowe blogi (tak, tak, wiecie ktore :D), w prasie i necie pelno zdjec i doniesien, kto sie spodziewa dziecka...
Uch.
Ale w tej chwili na 100% to nie nasz przypadek, bo mam paskudny pms i bol brzucha, wiec wiadomo, co stanie sie jutro :P
piątek, 04 maja 2012
w maju swietujemy
Nie chodzi mi nawet o swieta panstwowe - oprocz 1 maja, w Bawarii wolny jest w tym roku jeszcze 17 i 28 - w rodzinie nazbieralo sie troche tego wszystkiego :)
Nie chwalac sie, zaczynam ja - dzisiejszymi imieninami - i zycze przy okazji wszystkiego najlepszego wszystkim moim imienniczkom (Czips :DDD)! Nie, nie mam na imie Wanda! :DDD Kumpel meza ze studiow obchodzi urodziny, ale imprezy nie bedzie, bo pojechal ze swoja dziewczyna w polroczna podroz po swiecie i jest chyba teraz w Tajlandii...
Pozniej leci po kolei - jutro dziadek meza konczy 88 lat, pojutrze Filip ma imieniny, 7 maja obchodzi urodziny moja mama. Pozniej przerwa - i 15 maja imieniny Zosi, tydzien pozniej, 22, maja urodziny tesciowa i imieniny moja mama. 30 maja ma urodziny moja przyjaciolka z liceum. No i na dokladke polski i niemiecki Dzien Matki...
Inny maly maraton urodzinowy mamy w marcu, ale maj jest pod tym wzgledem rekordowy. Za duzo imprezowac nie bedziemy, ale bedzie sympatycznie :)
czwartek, 26 kwietnia 2012
pilkarska sroda :P
Z mojego meza nie jest wielki kibic, ale jak gra narodowa reprezentacja, to lubi sobie popatrzec. Liga krajowa to juz go nie kusi, za to na wspolne ogladanie wczorajszego meczu Bayernu z Realem namowili go kumple. Biedak musial wlasne napoje zabrac! No ale trzeba bylo wykazac zrozumienie, bo gospodarze buduja akurat dom i pewnie sa splukani :DDDDDDD
P.S. Nie wiem, o ktorej wrocil, kiedy zasypialam, slyszalam ryki zza sciany albo z dolu, wiec cos sie tam dzialo :P
zakwasy
Jestem len do kwadratu i zwykle usprawiedliwiam sie faktem, ze jestem urodzona w niedziele (specjalnie czekalam chyba, bo mama miala termin na piatek :P), wiec na wszelki sport mialam alergie od malego. Probowalam, owszem, najlepiej chyba wychodzila mi gimnastyka w liceum. W miedzyczasie nauczylam sie podstaw siatkowki i koszykowki, na studiach jezdzilam na basen, probowalam biegac, chodzilam na silownie... Troche tego bylo. I nic nie zostalo :/ Nie znalazlam nic, co by mi sie spodobalo.
W Niemczech kupilam sobie porzadny rower, tras tu mnostwo, wiec dosc czesto jezdzimy z dziecmi po okolicy, albo ladujemy rowery do samochodu i ruszamy gdzies dalej (tylko te bawarskie pagory...). No i spacerujemy, spacerujemy...
Ale teraz sie ruszylam.
Bo po trzecim pobycie w szpitalu wysiadl mi kregoslup, juz sama nie wiem, czy od upadku, czy od podnoszenia z lozka, czy tak w ogole. W kazdym razie mialam problem z porannym wstawaniem, nawet gwaltowniejszy ruch sprawial mi bol. Dopiero fizjoterapeutka na Sylcie rozmasowala mi plecy, co bolalo jak cholera, ale pomoglo. Odradzila intensywniejsze uprawianie sportu, zostal w sumie basen i joga.
Akurat zdazylam sie zapisac na joge przed wyjazdem, wiec teraz moblizuje sie w kazda srode rano. Pobudka po szostej, sniadanie, Filip na autobus, Zoska do przedszkola, ja na autobus, dwa kilometry na drugi koniec miasta - samochod moge prowadzic dopiero od wrzesnia. Zajecia prowadzi kobieta dobre dziesiec lat ode mnie starsza, ale wygina sie tak, ze tylko pozazdroscic. Zestawy asan zmieniaja sie co tydzien, na wczorajszych dostalam w kosc wyjatkowo. Teraz zastanawiam sie, ktory miesien boli najbardziej :P
Takie zakwasy miewalam dotad chyba tylko po kursie tanca :) I dobrze :)
piątek, 20 kwietnia 2012
kawal kobity ;)
Rzutem na tasme poslalismy Zosie na badania kontrolne U8 dla czterolatkow. Waga, wzrost, wzrok, sluch, rownowaga, i tak dalej, zeszla prawie godzina. Przy sredniej wadze Zoska wyskoczyla prawie z siatki centylowej pokazujacej wzrost (jak tak dalej pojdzie, wyrosnie nam modelka :P Ma dokladnie takie parametry jak Filip w wieku pieciu lat...). Usmialismy sie niezle przy badaniu wzroku, bo najpierw musielismy powstrzymac Filipa przed podpowiadaniem, a pozniej Zosia doszla do wniosku, ze obrazki na tablicy na pewno sie nie powtarzaja w dolnych rzedach. Piesek zostal wiec owca, a kubek kapeluszem. Czeka nas jeszcze wizyta u okulisty, bo maz nosi okulary stale, a ja do czytania, jazdy samochodem, itp.. Poza tym Zosia miala dwie narkozy, a to podobno oslabia wzrok. I do dermatologa tez musimy isc ze wzgledu na znamie na palcu u nogi. A ja pewnie wybiore sie z nia. Filip okulisty nie potrzebuje, bo on z tylnego siedzenia dostrzeze, ze przed nami jedzie auto z rejestracja z Monachium...
Filip za to dostal zastrzyk przeciw tezcowi, cierpial od kilku dni na sama mysl, na widok igly omal nie zemdlal (chociaz kiedy ja te chude raczki widze, tez robi mi sie slabo), a cala sprawa potrwala dwie sekundy. Tymczasem Zosia nawet nie pisnie przy badaniu krwi, a miala juz ich pewnie setki. Faceci... Moj tez nie znosi widoku krwi.
środa, 18 kwietnia 2012
sie wkurzylam
Juz pisalam kiedys o mojej "ulubionej" sasiadce, jakis czas byl z nia spokoj (tzn. mijala mnie, meza i nasze dzieci jak powietrze, w dodatku zepsute), ale godzine temu przyszla z pretensjami, bo Filip gral na podworku w pilke razem z kumplem, wiec sie zaczelo: -A wiesz, co oni robia???
Juz sobie wyobrazilam nie wiadomo co, ze jej wybili pilka okno, albo walili w drzwi... Nie. Ona sie bala, ze trafia w ich samochod. To nic, ze mieli miekka pilke, a nie futbolowke. - Ty ich nie pilnujesz! Czemu nie patrzysz, co oni robia! Zawsze tak jest! A ty nie uwazasz na wasz samochod??? - Nie - zbylam babe. Na chwile sie zamknela. Zakonczylam dyskusje "juz sie nie denerwuj, zaraz ide", a w sumie okazalo sie, ze chlopakow juz zdazyla wywalic z podworka, wiec grali na ulicy. Jakos nikomu nie przeszkadzalo, choc tam tez stoja samochody, a co jakis czas pilka wleci komus do ogrodka.
Moglam jej przygadac, ze maja garaz do dyspozycji (pelen roznych gratow, wiec samochod musi stac na podworku), przyczepa kempingowa tez przez pol roku miejsce zajmuje, choc uzywaja jej moze przez dwa tygodnie w sierpniu, a w ogole nie rozumiem, co ona ma do mnie. Niech sie cieszy, ze sama jest zdrowa i ma zdrowe dzieci. Cala nasza ulica byla informowana na biezaco o stanie zdrowia Zosi, a oni nic. Nawet nie spytali, co sie dzieje. Jej maz chociaz sie przywita, wiecej od nich nie wymagam.
Mialam ochote skomentowac, ze jak tak jej przeszkadzamy, to niech sobie kupia wlasny dom. I wszyscy byliby zadowoleni.
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Zosinkowe kwiatki
Zosia zazadala farb i pedzelka, po chwili przychodzi z gotowym dzielem:
- To sa brzydkie chmury, to ciezarowka, to jest bloto, a to samolot, zielony i niebieski!
- A ty jaka dzisiaj jestes? - pytam, pokazujac na turkusowa bluze.
- Ja mam duza glowe!
No i coraz bardziej zielone oczy ;)
i zlecialo
Jak zwykle zreszta :) Najpierw Swieta u rodzicow, w poniedzialek po obiedzie wzielismy nogi (kola) za pas i pomknelismy nowa autostrada do Sopotu, bo to jedno z najlepszych miejsc na leniwe dwa i pol dnia bez dzieci. Poza sezonem oczywiscie. Plac kolo Domu Zdrojowego wyremontowany, na molo mozna wejsc bez oplat, mieszkalismy tu:
http://www.marea.sopot.pl/
Akurat trafil sie nam pokoj w wiezyczce, poza tym za niewielka doplata mozna bylo zjesc na miejscu obiadokolacje (odpadl trudny wybor, dokad pojsc, bo knajp na miejscu masa :DDD), a bufet sniadaniowy byl obledny.
A najlepsze miejsce na siedzenie przy kawie (albo herbacie) to:
http://bookarnia.pl/bookarnia.php
Poza tym bylo niestety chlodniej niz rok temu, ale mimo wszystko odpoczelismy. Nie wyszlam z Bookarni bez nowych nabytkow (nowy Theorin sie klania), poza tym w Reserved trafilam na dzinsy w idealnym rozmiarze :) A po powrocie nabylam sobie jeszcze lniane koturny, na ktorych siegam mezowi moze... pod brode? Sukces! Rozsadnie kupilam bezowe, choc granatowe tez byly ladne. Kurcze, teraz po fakcie mysle, ze moglam zaszalec :P
|