Blog > Komentarze do wpisu
cos sie za oknem (pop)ruszylo...
Wiem, tytul nieortograficzny, ale drobny sniezek proszy i z nadzieja patrze za okno. Anemiczne to cos, ale moze sie rozkreci... Moje dzieci ciagna mnie kazdego popoludnia na dwor, troche pomaluja kreda, troche pojezdza gokartami, troche sie pohustaja, powyglupiaja na zjezdzalni, ale w sumie to wszystko z przydomowych atrakcji. A tak to by sie w sniegu wytarzali oboje dla milej odmiany.

Jak dla mnie to moglaby juz byc wiosna - na magnolii paczki, na forsycji paczki, na bzie paczki (i w piekarni paczki, ale sie nie umywaja do polskich!).

Skonczylam sukienke dla Zoski we wscieklych kolorach, jak wypiore i rozprasuje, to sprobuje dokonac prezentacji na wlascicielce. Do mojej sukienki musze dorobic rekawy, czego nie lubie, bo ta czesc roboty - nie mowiac o zszywaniu - nudzi mnie jak nie wiem. Poza tym typowo telewizyjna robotka, czyli szalik dla meza. Wypatrzylismy jeden w rzymskim butiku, ale cena byla zabojcza, wiec dlubie podobny, z jasnoszarego merynosa (przy okazji - uzaleznilam sie od szwedzkich welen z firmy Drops, mam ogromny zapas w domu, pelno projektow i tylko dwie rece :P).
piątek, 27 stycznia 2012, wanda_28